Ostrovia się budzi, Wilki w ogonie

Na początku kwietnia większość z nas by stawiała, że mecz TŻ Ostrovia - Cellfast Wilki Krosno będzie bezpośrednią rywalizacją o zajęcie topowych miejsc w tabeli METALKAS 2. Ekstraligi. Wszak obie ekipy miały być obok Polonii Bydgoszcz faworytami do awansu. Tymczasem mamy trzeci tydzień czerwca i to spotkanie miało zdecydować o tym kto będzie na dłużej czerwoną latarnią ligi.

Cellfast Wilki Krosno przyjechały do Ostrowa bez kontuzjowanych Jason Doyle, Radix Kowalski oraz zawieszonego Marcusa Birkemose. Za Jasona Krośnianie mogliby stosować ZZ-tkę, ale to by go wykluczyło z kolejnych zawodów.

W ekipie z Ostrowa Wielkopolskiego dziś odpoczywa Tai Woffinden.

Głównym celem Wilków mogła być obrona punktu bonusowego. W pierwszym meczu padł wynik 50:40.

Pierwsza seria startów bardzo wyrównana. Trzy indywidualne zwycięstwa gospodarzy dały jedynie dwa punkty przewagi, 13:11.

Bieg piąty i Jakub Krawczyk z Jonas Seifert-Salk przywożą gości na 5:1, potem dwa biegowe remisy i przewaga rośnie, 24:18.

Tobiasz Musielak dwoi się i troi, głównie troi. Znakomita postawa Tofika utrzymywała przez chwilę Wilki w tym meczu. Wśród gospodarzy słabsza postawa Frederik Jakobsen, ale Gleb Czugunow i Chris Holder robią swoje żeby odskoczyć rywalom. Krawczyk i Seifert-Salk znowu na 5:1 i remis w dwumeczu, 75:75 (35:25).

Robert Sitnicki zapytał Szymona Bańdura:

- Jak wyglądał powrót do klubu? Nie było takiego przekonania, że nie potrzebowaliście mnie to teraz pocałujcie mnie gdzieś?

- Zostałem odsunięty, później gdy zaszła taka potrzeba zostałem zapytany o powrót, chwilkę się zastanowiłem. Myślę, że wyjdzie mi to na dobre. - odpowiedział rezolutnie Szymon.

Ostatnia seria przed biegami nominowanymi i powielamy schemat 5:1 i remisy. Goście mają potężne problemy ze zdobywaniem "trójek". Jedyny potrafi to zrobić Tofik a wśród gospodarzy wygraną biegową ma KAŻDY zawodnik. Przewaga rośnie. 46:32.

Do ostatniego biegu ważyła się sprawa przyznania bonusu. 1:5 dawało gościom wymarzony punkt. Stało się dokładnie odwrotnie. Znowu para Krawczyk - Saifert-Salk i 5:1 dla gospodarzy.

Ostrowianie wygrali dzięki równej postawie swoich zawodników. Gołym okiem widać, że w drużynie coś "kliknęło" i atmosfera stała się dużo lepsza i pozwala osiągać lepsze rezultaty.

Krosno spada na dno ligowej tabeli i wobec tak licznych osłabień coraz trudniej patrzeć pozytywnie w przyszłość.

Za tydzień do Krosna przyjedzie Stal Rzeszów a do Ostrowa Polonia Piła. Kolejne ważne mecze dla tych drużyn. Chyba już innych nie będzie.

#OSTKRO #METALKAS2Ekstraliga #speedway #żużel

Wszystkie wpisy