Speedwayowi nastoletni Ironmani
Nieobiektywny felieton
7 maj
Przez ostatni tydzień byłem na pięciu zawodach żużlowych, przejechałem ponad 1500 kilometrów. Do końca tego tygodnia dołożę do tego kolejne dwie imprezy i następne plus minus 1700 kilometrów. No właśnie. Wszędzie gdzie byłem i prawie wszędzie gdzie będę był bądź będzie też jeden młody zawodnik. Jakim cudem?!
Żużel to sport sezonowy, uzależniony w pełni od pogody, dlatego wszystko co ma się odbyć musi się zmieścić między kwietniem a październikiem. Gdy się jest naprawdę dobrym to kalendarz zaczyna pęcznieć a życie młodego sportowca to jazda od imprezy do imprezy. Tu nie ma miękkiego lądowania i wprowadzania do dyscypliny. Jest walka, przeciążenia, stres, hałas, adrenalina, prędkość i intensywność startów, która dla dorosłego sportowca byłaby wyzwaniem, a dla organizmu będącego jeszcze w fazie rozwoju może stać się poważnym obciążeniem.
W sporcie zawodowym łatwo zachłysnąć się talentem a jeszcze łatwiej wynikami. Gdy utalentowany młody zawodnik wygrywa, imponuje odwagą i pokazuje dojrzałość ponad swój wiek, każdy patrzy na to z uznaniem i śledzi jego poczynania. Wygodnie, z kanapy, z fotela lub krzesełka na stadionie. Jak to wygląda z perspektywy zawodnika i jego teamu? No właśnie, żużlowy maraton? Bardziej potrójny ironman.
Przykład? Oto kalendarz dwunastu dni z życia pewnego bardzo młodego zawodnika.
29.04 – eliminacje DMPJ w Gdańsku.
30.04 – Finał Srebrnego Kasku w Bydgoszczy.
1.05 – IMP Challenge w Świętochłowicach.
3.05 – Mecz ligowy - Ostrów.
4.05 – IP2E U19 w Bydgoszczy.
6.05 – eliminacje DMPJ w Bydgoszczy.
7.05 – eliminacje Brązowego Kasku - Gniezno.
10.05 – Mecz ligowy - Piła.
Dwanaście dni, osiem imprez, lekko ponad 2000 kilometrów do pokonania. Pewnie już się domyśliliście, że to harmonogram startów Maksymilian Pawełczak #121 z Abramczyk Polonia Bydgoszcz. Miał przy trochę szczęścia bo trzy imprezy odbyły się w jego rodzinnej Bydgoszczy. To nie jest jednak już zwykły grafik sportowca. To logistyczny maraton dla organizmu wystawionego na wysiłek fizyczny i psychiczny. W żużlu widzimy zawody, bieg, cztery okrążenia. Nie widzimy tych godzin podróży, pracy grupy ludzi by to spiąć logistycznie i sprzętowo. Dochodzimy do kluczowej sprawy jaką są obciążenia młodego organizmu. Każdy start to ogromny wysiłek a takich startów robi się kilkadziesiąt w tak krótkim czasie.
Wokół młodych talentów często buduje się narrację o „diamencikach”, „talenciakach”, „maszynach do wygrywania”. Tymczasem pod kevlarem nadal jest nastolatek. Organizm rozwija się biologicznie, hormonalnie i neurologicznie. Potrzebuje odpoczynku równie mocno jak treningu. Bez tego nawet największy talent może zostać wypalony szybciej, niż zdąży wejść w pełnię kariery.
Czy to nie za dużo, jak na tak krótki czas? To pytanie powinien dziś zadać sobie każdy, komu zależy nie tylko na wyniku „tu i teraz”, ale przede wszystkim na przyszłości młodego zawodnika. Kilka turniejów i meczów ligowych w ciągu kilkunastu dni może imponować w statystykach, ale organizmu nie da się oszukać. Nawet jeśli młodość pozwala szybciej się regenerować, to żużel pozostaje sportem ekstremalnie obciążającym fizycznie i psychicznie.
Nie chodzi o to, by hamować rozwój, wręcz przeciwnie. Takie nazwiska jak Maksymilian Pawełczak są przyszłością polskiego żużla i chyba nikt z tym dyskutować nie będzie. Problem zaczyna się wtedy, gdy liczba startów staje się ważniejsza od długofalowego prowadzenia zawodnika.
Historia żużla pokazuje dwa skrajne scenariusze. Z jednej strony mieliśmy zawodników, którzy dzięki odpowiedniemu prowadzeniu kariery ścigali się na wysokim poziomie długo po czterdziestce, pozostając ikonami dyscypliny przez dekady. Z drugiej nie brakowało talentów, których kariery kończyły się tuż po wieku juniora, często przez kontuzje, przemęczenie lub zbyt wczesną eksploatację organizmu.
I właśnie dlatego pytanie „czy to nie za dużo?” nie jest atakiem na ambicję zawodnika, którego osobiście uwielbiam. Nie jest też kamyczkiem do ogródka klubu bo oczywistym jest, że im też zależy na wyniku. To pytanie o umiar i rozsądek bo w sporcie młodość często daje złudzenie niezniszczalności. Problem w tym, że organizm prędzej czy później wystawia rachunek i każdy emerytowany zawodnik to potwierdzi.
#speedway #żużel #PGEEkstraliga #METALKAS2Ekstraliga #DMPJ #sport #motorsport